Początki sztucznej inteligencji

SI jest prawdopodobnie tak stara jak informatyka. Na długo przed pojawieniem się komputerów ludzie pomyśleli o możliwości automatycznego rozumowania i inteligencji. Jak już udało się nam wspomnieć w artykule o teście Turinga, jednym z wielkich myślicieli, którzy rozważali to pytanie był Alan Turing. Oprócz testu Turinga jego wkład w SI, a bardziej ogólnie w informatykę, obejmuje wgląd, że wszystko, co można obliczyć (za pomocą liczb lub innych symboli), może zostać zautomatyzowane.

Pomóc wygrać II wojnę światową

Turing zaprojektował bardzo proste urządzenie, które może obliczyć wszystko, co jest obliczalne. Jest ono znane jako maszyna Turinga. Pomimo iż jest to model teoretyczny, który nie jest praktycznie przydatny to doprowadził go do wynalezienia komputerów programowalnych: mogą być one używane do wykonywania rozmaitych misji w zależności od tego, do czego zostały zaprogramowane.

Zamiast budować inne urządzenie dla każdego zadania, używamy tego samego komputera do wielu zadań. Jest to idea programowania. Dziś ten wynalazek jest banalny, jednakże za czasów Turinga wręcz przeciwnie. Niektóre z wcześnie programowalnych komputerów były wykorzystywane podczas II wojny światowej do łamania niemieckich tajnych kodów. Turing był zaangażowany osobiście w te projekty.

Termin sztuczna inteligencja jest często przypisywany Johnowi McCarthy’emu (1927-2011), często określa się go jako Ojca SI, jednakże nie jest to prawda. Mimo to miał on wpływ na jego przyjęcie jako nazwy rozwijającej się dziedziny. Pojęcie to zostało ustanowione, gdy zostało tematem letniego seminarium, znanego jako konferencja Dartmouth, które zostało zorganizowane przez McCarthy’ego w 1956 roku w Dartmouth College w New Hampshire. W propozycji zorganizowania seminarium McCarthy kontynuował argument Turinga o zautomatyzowanym obliczeniu. 

Kluczowe oświadczenie Johna McCarthy’ego dotyczące SI:

„Badanie ma przebiegać na podstawie przypuszczenia, że ​​każdy aspekt uczenia się lub jakakolwiek inna cecha inteligencji może być w zasadzie tak precyzyjnie opisana, że ​​można stworzyć maszynę do jej symulacji”.

Innymi słowy, każdy element inteligencji można podzielić na małe kroki, dzięki czemu każdy z nich jest tak prosty i „mechaniczny”, że można go zapisać jako program komputerowy. To stwierdzenie było i jest do dziś przypuszczeniem, co oznacza, że ​​tak naprawdę nie możemy udowodnić, iż jest to prawdą. Niemniej jednak pomysł jest absolutnie fundamentalny, jeśli chodzi o sposób myślenia o zastosowaniach sztucznej inteligencji

Ten przykład pokazuje, że McCarthy chciał ominąć wszelkie argumenty w duchu Chińskiego Pokoju Searle’a: inteligencja to inteligencja, nawet jeśli system, który ją implementuje jest tylko komputerem mechanicznie podążającym za programem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *